Rzuciłam deskę na wodzie, a potem położyłam się na niej i zaczęłam płynąć w stronę fal. Gdy znalazłam się już wystarczająco blisko nich stanęłam na nogi i zaczęłam surfować. Kątem oka widziałam Maksa. Nieźle sobie radził, to trzeba przyznać.
Po pół godzinie zabawy na deskach zaczęłam zmierzać w stronę lądu. Odłożyłam deskę na piach i rozejrzałam się.
- Maks?! -krzyknęłam badając taflę wody wzrokiem.
- Tutaj! -zaśmiał się zachodząc mnie od tyłu.
Wystraszona wpadłam do wody. Odwróciłam się do niego i spojrzałam groźnie.
- Nie wiesz z kim zadzierasz -zaśmiałam się i wciągnęłam go do morza.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz